Cześć!

Nazywam się Kasia i jestem trenerką personalną. Żeby móc się tak nazywać ukończyłam Akademię Wychowania Fizycznego na kierunku wychowanie fizyczne i kurs trenera personalnego. Od małego ciągnęło mnie do aktywności fizycznej. Balet, capoeira, bieganie, zumba… Nawet moja pierwsza poważna praca związana była z ruchem, bo sędziowałam koszykówkę jako sędzia boiskowy i stolikowy. Mimo to wciąż nie miałam wymarzonej sylwetki, do której dążyłam. Dopiero zagłębiając się w zagadnienia emocjonalnej strony diety zrozumiałam swoje błędy. Na dwa lata związałam się z trójbojem siłowym, a obecnie trenuje w nurcie crossfitowym. Jako trener staram się przekazać swoim podopiecznym, że kluczem do długotrwałego sukcesu jest zrozumienie siebie i odnalezienie przyczyny, przez którą nie możemy wyglądać tak jak chcemy. Na treningach staram się kreować przyjazną atmosferę tak by był to czas relaksu i odpoczynku od pracy i problemów dnia codziennego. Gwarantuję Ci, że gdy zrozumiesz siebie i poznasz podstawy zdrowego stylu życia, zaczniesz wyglądać i czuć się tak jak Ty chcesz.
W swojej działalności nie osiadam na laurach, a wciąż poznaje nowe metody i rozwiązania by pokazać Ci, że ruch jest dla każdego. Ukończyłam kurs cross trenera 1 stopnia, warsztaty z techniki stania na rękach i muscle up, warsztaty z technik biegowych, warsztaty z hormonów i płodności oraz hormonów w sporcie a także trening kobiecej sylwetki. Mam nadzieję, że razem znajdziemy formę ruchu, która będzie dla Ciebie odpowiednia i poprowadzi Cię do zamierzonych celów.

Kasia zmieniła moje podejście do sportu. Nie sądziłam, że kiedykolwiek polubię ćwiczenia, pot i zakwasy. Myślałam, że już zawsze będę unikać sportu, że to totalnie nie jest dla mnie. Nie jestem typem osoby, która lubi się męczyć. Od zawsze szłam na łatwiznę. Teraz staram się tego nie robić, no, a przynajmniej nie aż tak, jak kiedyś.
Polubiłam to.
Nie sądziłam, że kiedykolwiek ściśnie mnie w gardle i zrobi mi się przykro, bo będę musiała odpuścić zajęcia. Jeszcze rok temu znalazłabym milion, jak nie siedem milionów wymówek, żeby jednak odpuścić i zostać w domu przed kompem i serialem, winem w ręku i papierosem w ustach.
Teraz nawet nie palę, co zawdzięczam w dużej mierze właśnie mojej pani trener. Po tym jak kilka…na…dziesiąt razy prawie wyplułam płuca na treningu, wreszcie postanowiłam spróbować i mi się udało – rzuciłam fajki w cholerę.
Treningów staram się nie odpuszczać, bo… nawet jak mi się nie chce, to wiem, że później mi się zachce. Idę do Kasi z uśmiechem. Lubię to i polecam z całego serduszka każdemu. Trzeba znaleźć tego „swojego” trenera a ja Wam powiem, że wiem, gdzie go szukać.

E.